Obsada, czyli – jak nas widzą koledzy z pracy ;-)

UWAGA! Dużo tego wyszło, bo każdy o każdym chciał coś napisać. Ale to pasjonująca lektura, naprawdę 😉 Hmmm, no przynajmniej dla nas samych.

Krzysztof Urbański, redaktor naczelny – prawdziwa skarbnica wiedzy praktycznej i teoretycznej z dziedziny funkcjonowania lokalnych rozgłośni radiowych i dziennikarstwa. Zna się nie tylko na warsztacie dziennikarskim, ale i technice radiowej. Trudno go czymkolwiek zaskoczyć, przerazić czy zniechęcić. Wierzy w swój zespół, w jego możliwości i kreatywność. Sporo wymaga, bo radio się odradza, ale jest przekonany, że ekipa da sobie radę z każdym wyzwaniem. Nie znaczy to, że łatwo go zniechęcić do piątkowego spowiadania i rozliczania pracowników. Nie wrzeszczy, nie obraża, nie szaleje, ale upomina i bezwzględnie wymaga poprawy. Zwykle skutecznie. Kris ma nieprzeciętne poczucie humoru, talent wręcz kabaretowy. Na antenie uniwersalny – poranny, orzeĄwiający dj, ale szef przeczyta ( i napisze) informacje w serwisie, poprowadzi Salonik FM, zrobi przegląd prasy, relację na żywo, itd. I tyle, bo o szefie piszą pracownicy, więc jak napiszemy za dobrze – będzie, że się podlizujemy, a jeśli Ąle – strach myśleć 😉

Prezenterzy:

Sławek Basara, dj, producent reklam – jest typem faceta, który myśli i mówi tylko o jednym… żeby… hmmmm, noooo, na antenie wypaść jak najlepiej, rzecz jasna 😉 Sławek rzadko bywa poważny, zresztą nikt się już po nim tego nie spodziewa. Jest fachowcem od efektów specjalnych, które najchętniej stosuje w bajkach. Uwielbia, gdy w bajkowej dżungli ryczą słonie, a w baśniowym stawie rechoczą żaby. Jest gotów siedzieć godzinami nad sadzawką, żeby nagrać elokwentną wypowiedĄ ropuchy 😉 Sławkowi droga jest czystość mowy polskiej, dlatego w sekretariacie umieścił słoik, do którego zbiera opłaty za przekleństwa. Pieniądze przeznacza na pizzę. Trzeba mu przyznać, że potrafi działać w trybie awaryjnym, uratuje każdą, nawet z pozoru beznadziejną sytuację. W babskim i “atechnicznym” dziale informacji słychać bez przerwy “Słaaawciuuuuu!!!”

Piotr Sadłoń – dj, zajmuje się także sportem – czasem można odnieść wrażenie, że to typowo artystyczna dusza ( jest świetnym basistą): zamyślony, melancholiny, cichy. Za chwilę jednak energicznie włącza się w wygłupy radiowej ekipy, która czasem z nadmiaru zajęć popada w “głupawkę”. Piotr wtedy nie odstaje ani na jotę: potrafi żartować, śmiać się, dowcipnie komentować, rozładować trudną sytuację. W pracy skrupulatny, cierpliwy, przy tym nie boi się nowych doświadczeń. Bez wahania podjął się poznawania dziedziny, z którą dotąd nie miał styczności. Pyta, docieka, sprawdza. Dużo czasu spędza “w internecie”, by nie popełnić żadnej gafy. Piotr jest po prostu bardzo sympatyczny i inteligentny. Właśnie te dwa przymiotniki od razu przyszły na myśl wszystkim, którzy opisywali go dla Was. Do radia przyszedł nieco póĄniej niż reszta obecnie pracującej ekipy, ale bez najmniejszego problemu znalazł wspólny język z każdym w zespole.

Wiesław Wałek, dj – o muzyce od zarania dziejów do lat co najmniej 80-tych wie wszystko, a o tej najnowszej – prawie wszystko. O muzyce mówi zawsze z prawdziwymi uczuciami, entuzjazmem, o tej najlepszej – z niekłamaną miłością. Charakterystyczny głęboki, dojrzały głos. Kiedy na polskiej scenie muzycznej pojawia się ktoś nowy Wiesiek mówi: “on się przebije” i …ktoś się przebija, zostaje na listach przebojów na najbliższe lata. Kiedy indziej stwierdza: “daje mu parę tygodni scenicznego życia”. I faktycznie po tym czasie nikt już nie pamięta, kim był ten muzyk. Na jednym z festynów w którymś momencie z głośników poleciała “Baśka” Wilków. Wszyscy słuchali zdziwieni. – Co to jest? – publika dopytywała się, bo to niby Wilki, a dziwne jakieś, tekst jakiś inny, trudno było ocenić tę piosenkę. Wielu się krzywiło, mówiło, że Wilki zeszły na psy. – To będzie przebój – powiedział Wiesiek i …miał rację, choć wtedy niewielu miało to przekonanie.

Marcin Nylec, dj “clubingowy” – Na pierwszy rzut oka widać, że to dusza towarzystwa. Uwielbiany przez znawców gatunku, doceniany przez “niewtajemniczonych” słuchaczy za rozpoznawalny od razu profesjonalizm. Magnetycznie przyciąga tych, którzy kochają clubing. Nie traktuje z góry tych, którzy z tą muzyką prawie się nie stykają. Zamiast się na nich obrażać – opowiada. Kiedy zacznie się go słuchać – nie można przestać. Oryginalny “myśliciel” młodego pokolenia. No i ma talent biznesowy, jest wyjątkowo kreatywny. Energiczny, wiecznie zadowolony z życia, rzadko bywa zmęczony. Niestety bywa w radiu tylko raz w tygodniu i wszyscy zgodnie żałują.

Rysiek Kętrzyński, dj w którego towarzystwie po prostu nie sposób się nudzić. Jest błyskotliwy, inteligentny, prawdziwy dżentelmen. Wśród mężczyzn potrafi wprawdzie opowiedzieć świński dowcip, ale dla pań ma na poczekaniu te lżejsze. To człowiek-dusza. Kiedy przyjaciel lub współpracownik poprosi go o pomoc, zanim jeszcze dokończy zdanie Rysiek ma gotowy plan ratunkowy, który od ręki realizuje. Czasem bardzo odważny w rozmowie, niekiedy nieśmiały. Bardzo przyjemnie robi mu się kawały, bo o wszystkie dowcipy podejrzewa Sławka Basarę – nigdy koleżanki. Rysiek potrafi zaszokować swoimi sposobami na rozpoczęcie dnia. Ostatnio przed porannym programem, który zaczyna (ze Sławkiem) o 6:00 rano, biega…na basen. Tam pływa godzinkę, po czym udaje się do radia. Według naszych szacunków, wstaje ok. 4:00 i bardzo to sobie chwali. Drogie słuchaczki, ma kochaną żonę – Anię i wspaniałego synka Filipka.

Dziennikarze i reporterzy:

Aneta Dyka-Urbańska, dziennikarz, wydawca, czasem “czytacz” serwisów- perfekcjonistka w każdym calu. Surowa, wymagająca, ale największe wymagania stawia sobie. Czasami bywa tak, że w newsroomie ekipa informacyjna nie błyska i wydaje się, że sytuacje mogłaby uratować tylko burza. A Aneta jest właśnie po to aby wywołać burzę… mózgów oczywiście. Pani Reaktor kontroluje i ma ostatnie słowo, więc przygotowując serwis informacji lokalnych nikt nie lekceważy jej słów. Przy tym zawsze rozsądna i ostrożna. Aneta to przede wszystkim najlepszy nos dziennikarski w Mielcu. Tematy same przychodzą jej do głowy. Kreatywna i pomysłowa. Nic dziwnego skoro energię do życia daje jej aż 2 facetów. Ten pierwszy skończył niedawno roczek i ma najcudowniejszy uśmiech na świecie, a ten drugi to jej mąż. Ktoś powiedział o Anecie: “i do tańca i do różańca”. Stanie na głowie, poruszy niebo i ziemię, a już na pewno cały Mielec, ale zawsze bezinteresownie pomoże każdej osobie. Nie ulega wątpliwości, że wśród radiowych fanów szczególną sympatią darzy tych najmłodszych, którym codziennie na antenie radia puls fm czyta bajki. Choć radiowej dobranocki słuchają jak się okazuje nie tylko maluchy. Z nieoficjalnych Ąródeł wiemy, że swoim baśniowym głosem oczarowała już nie jednego… tatusia.

Anna Bratek, dziennikarz, reporter – Ania to szperacz – podpalacz. Kiedy znajdzie temat, który jest, według niej fascynujący, natychmiast, rzeczowo i konkretnie, konsultuje go z resztą zespołu. Jeśli koledzy i wydawca uznają, że faktycznie jest interesujący, nie ma siły, która zatrzymałaby ją w biegu. W kilka sekund w jej głowie powstaje plan działania: lista osób, z którymi trzeba porozmawiać, spis miejsc, do których trzeba zajrzeć, a palce siłą rozpędu wklepują hasło w internetową wyszukiwarkę. Ania nie zacznie dzwonić ani pisać, dopóki nie sprawdzi, co na dany temat napisano w Internecie. Internet to dla niej Ąródło informacji, w którym znajdzie dokładnie to, co ją interesuje i to w kilka sekund, choć stron na dany temat jest setki. Lubi tematy społeczne: świadczenia rodzinne, bezdomność, brak pracy – takich tematów się nie boi. Widzi to, na co inni patrzą i nie zauważają. Jako koleżanka z pracy – praktyczna i konkretna, a przy tym nieco zawadiacka i radosna.

Jacek Czarnecki, reporter z powiatu kolbuszowskiego

Dział reklamy:

Grzegorz Buczek, szef działu reklamy – wesoły, opanowany, nawet kiedy się wścieka to ze stoickim spokojem. Nie lubi mieć wrogów, z nikim się nie wadzi, nigdy nie bywa prawdziwie złośliwy, chyba że żartuje, wtedy odrobinkę 😉 W pracy raczej tajemniczy, nie zwierza się, ale pytania “jak tam maleńka córcia?” nie umie zbyć krótkim “dobrze”. W tym temacie lubi się rozgadać. Otwarcie mówi, że nie przeszkadzają mu nie przespane noce, lubi być tatą. Nawet kiedy jest bardzo zmęczony – w pracy jest niezawodny.

Agnieszka Ryś – powiedzieć o niej: “żywe srebro” to jak o szalejącym właśnie wulkanie, że czuje się od niego ciepełko. Trudno znaleĄć słowa, które do końca oddałyby jej naturę. Jest jak błyskawica: pojawia się, robi wrażenie i szybko znika. Aga wiecznie ma do załatwienia tysiące spraw, zaplanowanych dziesiątki spotkań. Przy tym zawsze uśmiechnięta, radosna, nigdy się nie męczy. Po całym dniu biegania, załatwiania i ustalania, pertraktowania, idzie z córką…na siłownię, gdzie obie panie świetnie się bawią. Agnieszka potrafi dużo mówić, ale i z przejęciem słuchać. Umie się zdenerwować na gbura, ale dla przyjaciół – zwykle czuła i opiekuńcza. Nikt tak jak ona nie rozplanuje, nie policzy, nie przewidzi, nie zrobi porządku. Urodzony organizator! Ostatnio odkryliśmy, że ma piękny, głęboki, aksamitny głos. Sławek Basara jest oczarowany, więc ciągle każe jej nagrywać reklamy.

Dział administracyjny:

Marzena Gaj, księgowa – Cichutka, skromna, a przy tym bardzo koleżeńska. Docenia pracę i poświęcenie zespołu, potrafi zauważyć każdy sukces kolegów. Poproszona o przysługę z uśmiechem obiecuje pomóc i można na nią liczyć. Jej słowo jest święte. Potrafi się świetnie bawić na dyskotece i pięknie mówić o najbliższych. Odważna, nie boi się wyzwań, które czasem koleżanki z działu informacji przed nią stawiają 😉 Rozsądna, praktyczna, wesoła i dyskretna. Wyjątkowo odpowiedzialna. Nie zdarza jej się wychodzić nawet na sekundkę nie zamykając za sobą drzwi od pokoju z dokumentami, nawet, jeśli akurat żadnego ważnego tam nie ma. Dopinguje zespół do wielkich porządków, używa do tego małych podstępów. Kiedyś oświadczyła, że “jutro rano pojawi się wyjątkowy gość i jak zobaczy ten nieład, to…”. Wszyscy rzucili się do sprzątania, a gościa nie widać do dziś 😉

Dział techniczno-informatyczny:

Marek Szlęzak – współpracuje z Tomkiem Szelongiewiczem. Razem zajmują się wizerunkiem Radia w globalnej sieci Internet. Można go odnaleĄć w grupie ludzi pozytywnie zakręconych. Na co dzień zajmuje się pracą rozproszoną z wykorzystaniem nowoczesnych technologii. Współpraca z Radiem Puls FM to kolejny etap pracy nad rozwojem Inżynierii Rozproszonej. W wolnych chwilach można go spotkać nad wodą.
Motto: Jeżeli świat biegnie, a Ty idziesz, to tak jakbyś się cofał.

Dominik Żyła znany jako: “anioł” lub “gavroche” – administrator serwerów Kawiarenki Internetowej CYBERNETYKA która obsługuje serwery radiowe.

Włocławek 2004-10-20

Sprawą Artura i Sławka, późniejszych bohaterów “Długu” zainteresowałam się przed obejrzeniem filmu poruszona doniesieniami prasowymi. Moje zainteresowanie wówczas opierało się o ustalenia prasy, intuicyjnie jednak czułam, że niemożliwe jest przyjęcie oceny ich czynu bez sytuacyjnego jego tła.
Było to co prawda przed 10 laty, kiedy wiedza na temat zjawiska przemocy ze specyficznymi reakcjami ofiary, dynamiką działania sprawcy, ich wzajemnych interakcji, cyklu i fazy przemocy była znacznie uboższa niż dziś. Dla specjalisty stan emocji tych ludzi w chwili czynu nie mógł jednak nie uwzględniać kumulowania napięć długotrwałym odraczaniem reakcji gniewu, żalu, wstydu, złości, upokorzenia, bezsilności.
Myślę, że jeżeli stosuje się nadzwyczajne złagodzenie kary w przypadku działania w afekcie to doznawanie przez wiele lat przemocy mogło wywołać skutek skumulowanych form odreagowania gniewnego. Zabójstwo stało się ich ekstremalna formą.
Moje zainteresowania sprawą Artura Brylińskiego i Sławka Sikory jest związane z utrzymującym się stanem braku zgody psychologa na wysokość orzeczonej wobec nich kary.
Zastanawiam się często nad zakładaną przez sąd resocjalizacyjną rolą kary – obaj dobrze funkcjonowali w rolach społecznych, system norm społecznych był dla nich ważnym, uwewnętrznionym drogowskazem działań wśród których norma “nie zabijaj” była normą niekwestionowaną.
Kara w ich przypadku może mieć charakter próby ekspiacji, zadośćuczynienia i pokuty.
Poczucie winy – wewnętrzne i autentyczne poczucie winy pozostaje w nich , bez związku z wysokością orzeczonej kary. Takie jest moje przekonanie. Teraz już nie tylko intuicyjne a wzmocnione doświadczeniami bezpośrednich kontaktów z Arturem i Sławkiem.
Myślę, że obaj zbliżają się niebezpiecznie do granicy poza którą zdolność pasywnego przystosowania się do warunków izolacji będzie silniejsza i będzie dominować nad zdolnością powtórnego wejścia w role społeczne.
Obaj mają po 40 lat, powinni zdążyć przeżyć miłość, przyjaźnie, być w związku, zdążyć być ojcem, uczestniczyć w ważnych sprawach swoich bliskich.
Czemu miałby służyć ich dalszy pobyt w izolacji więziennej? Czy nie bardziej uzasadnione w ich przypadku byłyby formy resocjalizacji w normalnych warunkach życia w społeczeństwie?
Od 30 lat jestem psychologiem, wielokrotnie wydawałam opinie w sprawach karnych, często w sprawach dotyczących zabójstw. Mam specyficzna wiedzę na temat izolacji więziennej bo przez blisko 10 lat pracowałam jako psycholog w tym samym zakładzie karnym w którym obaj odbywają karę, a wcześniej sama w marcu 1968 roku byłam aresztowana i przez więzienie przeszłam.
Ta wiedza dodatkowo upoważnia mnie do zajęcia jednoznacznego stanowiska w sprawie Artura Brylińskiego i Sławka Sikory wyznaczając moją aktywność na ich rzecz ułaskawienia.

LIST POPARCIA

Popieram starania Sławomira Sikory o Ułaskawienie. Znam Sławomira Sikorę od czasu, gdy zapadł prawomocny wyrok o jego uwięzieniu. Długo rozmawiałem z nim w więzieniu w Białołęce, a później w Zakładzie Karnym w Potulicach. Już wtedy byłem przekonany, że jego uwięzienie jest zbiegiem dziwnych, niejasnych okoliczności i wynikiem niezbyt wnikliwego postępowania sądu. Nie ustalono, kim był filmowy Gerard, który Sławomira Sikorę i jego kolegów swym bezwzględnym postępowaniem zepchnął na skraj przepaści. Do dziś nie znamy odpowiedzi. To wielkie zaniedbanie sądu, które m.in. Sławomira Sikorę na wiele lat zamknęło w więzieniu. Przez lata obserwowałem jak Sławomir Sikora, przybywający w więzieniu stara się przetrwać więzienie, zachować się jak świadomy, normalny człowiek. On walczy o siebie, by zachować swoje człowieczeństwo, zapał i energię do życia. I zwyciężył. Popieram jego starania o ułaskawienie, gdyż nie wolno zadawać krzywdy osobie, która tyle dała dowodów, że jest przyzwoitym człowiekiem.

List popierający ułaskawienie Sławomira Sikory Przez Pana Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego

Niniejszym oświadczam, iż w pełni popieram starania pana Sławomira Sikory o uzyskanie aktu łaski od Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej.

Nie ulega wątpliwości, iż zbrodnia zabójstwa zasługuje na karę. Jednakże, oprócz powszechnie podnoszonego argumentu okoliczności jej popełnienia, należy zauważyć, że przypadek pana Sikory uzewnętrznia brak środków, które można stosować wobec ludzi niewymagających bezwzględnego odizolowania od społeczeństwa.

Zwracając uwagę przede wszystkim na konieczność wychowawczego oddziaływania kary na przestępcę, nie można pozostać obojętnym na stopień resocjalizacji pana Sławomira Sikory, który otrzymał roczną przerwę w odbywaniu kary, i przebywając na wolności udowodnił, że nie stanowi zagrożenia dla ogółu obywateli.

W obecnym systemie prawnym ułaskawienie jest jedynym prawnie dopuszczalnym środkiem, który umożliwi panu Sikorze normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. Dlatego w całej rozciągłości uznaję zasadność argumentów powołanych w listach otwartych przez wybitne autorytety prawa karnego – m.in. prof. zw. dr hab. Andrzeja Bałandynowicza oraz prof. dr hab. Piotra Kruszyńskiego, a także dołączam swój głos wyrazów poparcia dla starań pana Sławomira Sikory, wyrażonych przez środowiska naukowe, dziennikarskie, oraz przez społeczeństwo.

Jednocześnie jako poseł i jako obywatel wyrażam głęboką nadzieję, iż przypadek pana Sikory nie zostanie potraktowany jako jednorazowe działanie, lecz przyczyni się do radykalnej reformy systemu penitencjarnego Rzeczpospolitej Polskiej, unowocześnienia go, oraz dostosowania do standardów, jakie powinny obowiązywać w państwie prawa.

Pan Aleksander Kwaśniewski Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

Szanowny Panie Prezydencie,

Zwracam się z prośbą o ułaskawienie Pana Sławomira Sikory

Sławomir Sikora od 10 lat odbywa karę pozbawienia wolności. Został skazany na 25 lat więzienia. Dalsze izolowanie go zaprzecza założeniom, jakie powinno spełniać odbywanie kary.

Jest faktem bezdyskusyjnym, że zbrodnia morderstwa wymaga kary. Jednak każdy przypadek należy rozpatrywać oddzielnie. Pan Sławomir Sikora swoim obecnym postępowaniem udowadnia, ze w pełni rozumie znaczenie czynu, jakiego się dopuścił.

Otrzymał od roczną przerwę w odbywaniu kary, i w tym czasie udowodnił, że nie stanowi zagrożenia dla społeczeństwa. Wydaje się, że do zbrodni doprowadziły go straszne okoliczności oraz brak pomocy, nie zaś brak skrupułów i wszelkich norm moralnych. Jego obecna działalność przekonuje, ze zasługuje na powrót na łono społeczeństwa. Na podstawie jego historii powstał film, on sam opisał ją we własnej książce pt: “Mój dług:. Bierze udział w projektach użytecznych społecznie i spotyka się z młodymi ludźmi przestrzegając ich przed powielaniem jego błędów.

Obecnie Pan Sławomir Sikora wydaje się gotowy do powrotu do normalnego życia. Kara spełniła w tym przypadku swoją rolę funkcję wychowawczą. Jego dalszy pobyt w więzieniu może zniweczyć wysiłki wielu osób oraz wielką pracę samego Pana Sikory, która została włożona w jego resocjalizację.
W sprawie Pana Sławomira Sikory swoje poparcie wyrazili prof. zw. dr hab. Andrzej Bałandynowicz i prof. dr hab. Piotr Kruszyński (niekwestionowane autorytety prawa karnego) oraz liczne środowiska, m.in. naukowe i dziennikarskie.

Uważam, że wszystkie te argumenty przemawiają za ułaskawieniem Pana Sławomira Sikory. W moim mniemaniu w pełni zasługuje na darowanie mu reszty kary

Pan Aleksander Kwaśniewski Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

Gorąco popieram prośbę o łaskę, z jaką zwrócił się Pan Sławomir Sikora.
W mojej ocenie czyn, jakiego dopuścił się zasługuje na ukaranie, ponieważ w praworządnym państwie nie mogą być tolerowane samosądy.
Jednak w sprawie niniejszej występowały i występują okoliczności tak nietypowe, że uzasadniają one, jak się wydaje spełnienie prośby Pana Sławomira Sikory.
Nie ulega żadnej wątpliwości, iż powodem działania Pana Sławomira Sikory była rozpacz i determinacja, spowodowana tym, iż stał się on mimowolną ofiarą łajdaka, osoby pozbawionej wszelkich skrupułów i wszelkich zasad moralnych.
Nie usprawiedliwia to oczywiście zabójstwa, ale każe spojrzeć na ten czyn w zupełnie innym świetle. Nie można w żadnym razie porównywać owego czynu z zabójstwami, które są popełniane dla zamanifestowania samej przemocy i brutalności itp.
Nie należy, także zapominać, iż w roku 1994 mieliśmy do czynienia z inną sytuacją polityczno-kryminalną niż obecnie.
W 1994 obywatele czuli się bezbronni wobec przemocy i wymuszeń rozbójniczych, czego najlepszym dowodem był protest restauratorów staromiejskich przeciwko ściąganiu haraczy i bezczynności policji.
Zachowanie się Sławomira Sikora w czasie odbywania kary zasługuje na wyjątkowo pozytywną ocenę. W jej trakcie m.in. organizował liczne spotkania z młodymi ludźmi, w których przestrzegał przed błędami, jakich się sam dopuścił w życiu, aktywnie uczestniczył w więziennym kole literackim “Bartnicka 10”. Jest autorem książki pt: “Mój Dług”.
Sławomir Sikora w okresie przerwy w karze organizuje społeczno-użyteczne akcje oraz aktywnie w nich uczestniczy, np. porządkowaniu zapomnianego i zniszczonego cmentarza żydowskiego w Skarszewach przez młodzież X LO w Gdańsku (lipiec 2004).
Wyrażam przekonanie, iż wszystkie te względy wskazują na celowość darowania reszty kary w drodze aktu łaski udzielonego przez Pan Prezydenta.

List otwarty do Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Aleksandra Kwaśniewskiego

W odpowiedzi na apel Stowarzyszenia “Dług” działającego na rzecz ułaskawienia Sławomira Sikory przez Pana Prezydenta jako przedstawiciel nauki polskiej, profesor zwyczajny nauk prawnych, wieloletni dyrektor Instytutu Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego, ekspert międzynarodowy w zakresie kryminologii i prawa penitencjarnego oraz członek Komitetu Doradczego Komendanta Głównego Policji, zwracam się do Pana Prezydenta o rozważenie możliwości uwzględnienia okoliczności prawnych przemawiających za decyzją ułaskawienia.
W obecnym ustawodawstwie karnym i penitencjarnym, podstawowy rodzaj sankcji prawnej za popełnione przestępstwo stanowi kara bezwzględnego pozbawienia wolności, zaś marginalny charakter przypisuje się środkom probacyjnym. Mogą one zostać orzeczone w postępowaniu sądowym w konsekwencji między innymi warunkowego przedterminowego zwolnienia. Przesłanki formalno-prawne określające wymagalność odbycia połowy wymiaru kary izolacyjnej przez skazanego decydują o możliwości zastosowania sankcji alternatywnej.
Sławomir Sikora skazany na 25 lat pozbawienia wolności aktualnie odbył 10 lat i tym samym nie spełnia kryterium przewidzianego przez ustawodawcę na zastosowanie instytucji warunkowego przedterminowego zwolnienia.
Tak skonstruowane prawo zaświadcza o tym, iż funkcja represyjna kary określona w wyborze środka karnego oraz okres jego stosowania uniemożliwia uznawanie procesu wykonania kary za autonomiczne i niezależne stadium wyrokowania. Tym samym przypisywanie karze pozbawienia wolności wartości resocjalizacyjnych i sprawiedliwościowych jest fikcją, gdyż mogą one być jedynie mierzalne w procesie wykonawczym i winny być uzależnione od przesłanek materialnych takich jak: rzeczywista poprawa skazanego określona kryteriami z dziedziny nauk psycho-społecznych oraz osiągnięty stan równowagi z zakresu zadośćuczynienia społecznego za doznaną krzywdę wyrażający się spełnieniem funkcji odwetowej kary.
A zatem względy natury formalno-prawnej wyrażające się obligatoryjnością upływu połowy okresu kary a nie kryteria materialne zaświadczające o wypełnieniu autonomicznych funkcji kary pozbawienia wolności (odwetowej, sprawiedliwościowej, resocjalizacyjnej) w studium wykonawczym, odbierają Sławomirowi Sikorze szansę na skrócenie okresu izolacji.
Cywilizowane społeczeństwa dbają o funkcjonalność prawa, jego rzeczywisty autorytet i nie powinny akceptować oczywistej patologii polegającej na irracjonalności wewnętrznych uregulowań prawnych wyrażających asymetrię pomiędzy stadium wyrokowania a stadium wykonywania kary.
Chcąc poprawić efektywność środków oddziaływania na sprawców czynów inkryminowanych należy je odpowiednio zróżnicować, nie ograniczając się jedynie do kary pozbawienia wolności czy środków probacyjnych. W chwili obecnej pomiędzy izolacją w więzieniach a zwykłą probacją rozciąga się pusta przestrzeń, która może być zapełniona dolegliwościami karnymi innego typu. Nie jest odpowiednia ani zbytnia liberalizacja, ani nadmierna punitywność środków penalnych. W związku z tym trzeba zmierzać w kierunku zwiększenia zaufania do zmodyfikowanych działań probacyjnych, lżejszych niż kara pozbawienia wolności. Obecnie, zbyt wielu skazanych przebywa w zakładach karnych i zbyt mało podlega wpływom innego rodzaju instytucji przymusowej kontroli społecznej. Cechuje nas zbytnia pobłażliwość i przesadna surowość, zbytnia pobłażliwość – w stosunku do osób, które powinny znajdować się pod ściślejszym nadzorem społeczeństwa, a które teraz poddane zostały oddziaływaniom środków probacyjnych, przesadna surowość – wobec osadzonych, którzy nie stanowią poważnego zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego. Chcąc zdynamizować i usprawnić politykę karania, należy wprowadzić kary pośrednie (sankcje karne oparte na ograniczaniu wolności) oraz rozbudować katalog środków probacyjnych (sankcji karnych opartych na wolności dozorowanej).
Aktualne prawo jest ułomne, nie przewiduje jak większość zachodnich ustawodawstw karnych, systemu probacji opierającego się na karach pośrednich i karach wolnościowych. A zatem prawo legitymujące się autorytetem formalnym a nie autorytetem rzeczywistym, pozbawione aksjologii w zakresie artykulacji pożądanych wartości indywidualnych i społecznych, ustawia nasze państwo na poziomie społeczności okresu dziewiętnastego wieku.
Istotne zaniedbania w normatywnej warstwie prawa karnego i braki w zakresie humanizacji i racjonalizacji polityki kryminalnej pozbawiają Sławomira Sikory szansy na zastosowanie alternatywnych środków karania, które adekwatnie do czynu i osobowości mogłyby sprostać zakładanym celom kary.
O potrzebie natychmiastowych reform polskiego ustawodawstwa karnego w duchu międzynarodowych standardów określających zasady i tryb postępowania ze skazanymi mogą zaświadczać Wzorcowe Reguły Minimalne Narodów Zjednoczonych dotyczące środków o charakterze nieizolacyjnym (Zasady Tokijskie) przyjęte w postaci Rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ 45/110 z dnia 14 grudnia 1990 roku. Treść tych postanowień rangi międzynarodowego prawa karnego stanowi zbiór podstawowych dyrektyw mających na celu promowanie stosowania środków o charakterze nieizolacyjnym oraz minimalnych gwarancji przysługujących osobom poddanym środkom alternatywnym wobec kary pozbawienia wolności. Reguły te mają także doprowadzać do większego zaangażowania społeczności w sprawy wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych, w szczególności w odniesieniu do traktowania sprawców przestępstw, jak również wzmacniać u nich poczucie odpowiedzialności wobec społeczeństwa.
W stadium wykonawczym, po wydaniu wyroku, Zasady Tokijskie przewidują stosowanie zwolnień z zakładów karnych w celu umożliwienia skazanym wykonywania pracy lub kształcenia się, różne formy zwolnienia warunkowego, złagodzenie wykonania kary oraz ułaskawienie. Istotne braki w tym obszarze polskiego ustawodawstwa karnego, czynią system odpowiedzialności karnej przestarzałym, skompromitowanym, opartym na bazie nieefektywnych i reliktowych instytucji penalnych.
Utrzymywanie konserwatywnego kursu wszelakich zmian legislacji karnej, odbiera szansę osobom na korzystanie z sankcji nieizolacyjnych, różnych form alternatywnego karania, stosowania instytucji nadzwyczajnego złagodzenia wykonania kary pozbawienia wolności oraz organizowania wykonywania kar alternatywnych w społeczeństwie przez członków społeczności lokalnych (tzw. resocjalizacja wspierająca).
W takiej sytuacji faktycznej i prawnej znalazł się Sławomir Sikora, który po odbyciu 10 lat kary pozbawienia wolności, pozbawiony jest statusu pozwalającego mu na humanitarne, godnościowe z zachowaniem prawa do autonomii traktowania w stadium wykonania kary zgodnie z cywilizowanymi standardami polityki kryminalnej wyznaczanej przez prawo międzynarodowe.
Światowy dorobek badań kryminologicznych udokumentowany w międzynarodowym i krajowym piśmiennictwie wskazuje na dość wysoką powrotność do przestępstwa osób uprzednio karanych karą długoterminowego pozbawienia wolności. Tym samym zaświadcza to o znikomej skuteczności tej kary, ocenianej wyłącznie przy zastosowaniu najprostszego i wyłącznie formalnego kryterium – poprawy jurydycznej.
Tak więc podważona została ranga kary pozbawienia wolności jako skutecznego środka poprawy przestępców. Tym bardziej nie może być ona traktowana jako remedium na antyspołeczne zachowania osób.
Jako autor unikalnych i unikatowych badań z zakresu kryminologii, mających charakter analiz longitudinalnych na olbrzymiej próbie badawczej (1045 skazanych), które zostały opublikowane w moich dwóch autorskich książkach (“Ludzie bez szans. Studium adaptacji społecznej recydywistów”, Warszawa 1991, Wydawnictwo UW, s. 421 oraz “Nieudane powroty”, Warszawa 1993, Wydawnictwo Studio WM, s. 374) oraz w pracach naukowych opublikowanych w “Euro Criminology”, Volume 11, 13, 14, 15, 17, University of Łódź, wykazałem całkowitą nieefektywność kary pozbawienia wolności w oparciu o kryteria materialne. Było to możliwe za pomocą empirycznej analizy odnoszącej się do oceny stopnia opanowania przez skazanych podstawowych funkcji społecznych na wolności w dłuższym okresie od zakończenia kary izolacyjnej. Zasadniczym kryterium efektywności środków zapobiegania recydywie jest przeto opanowanie odpowiednich ról społecznych, jakość i trwałość ich realizacji, co wiąże się z rzeczywistymi zmianami w skali postaw przestępców. To kryterium odwołuje się do materialnych wskaźników prawdziwie świadczących o resocjalizacji przestępców i tym samym odrywa się od formalnego określenia, jakim jest poprawa jurydyczna, szeroko dotychczas uznawana w naukach penalnych za miarę efektywności sankcji karnej. Akceptowanie stosunku ról społecznych jako miernika efektywności resocjalizacyjnej znajduje uzasadnienie w przesłankach o charakterze prawnym i psychologicznym.
Dokonując weryfikacji instytucji kary pozbawienia wolności ze względu na stopień osiągania przez nią ustawowych celów i funkcji należy stosować empiryczne podejście pozwalające co najmniej w stadium organizacyjno-wykonawczym oraz postrealizacyjnym ocenić skuteczność tej instytucji w omawianym zakresie.
Z tego punktu widzenia penetracja badawcza oparta winna być na dwufazowości analizy uwzględniającej stan diagnostyczny (obejmujący okres prekryminalny, penitencjarny i stan osobowości sprawców, ich sytuację życiową i podatność na wpływy resocjalizacyjne) oraz prognostyczny (odnoszący się do stadium adaptacji społecznej po zakończeniu kary wraz z określeniem postaw najbliższego otoczenia społecznego wobec skazanych). W ten sposób zaprogramowane badania winny odbywać się w dwóch etapach tj. anamnezy i katamnezy. Pierwszy z nich określiłby wyjściową sytuację diagnostyczną co do szans skazanych na resocjalizację rozumianą jako przystosowanie do życia społecznego, drugi zaś praktycznie zweryfikowałby, w jakim stopniu skazani bezkonfliktowo uczestniczą w dłuższym okresie w życiu społecznym, pełniąc pozytywne funkcje w grupach społecznego odniesienia.
Wydaje się, iż w drodze analizy anamnestyczno-katamnestycznej podporządkowanej generalnie ustaleniom diagnozy i prognozy społecznej można starać się w badaniach kryminologicznych ustalić obiektywną miarę efektywności resocjalizacyjnej sankcji karnej, której poddana jest określona społeczność.
Moje badania naukowe oparte na tejże metodzie pozwalają ocenić polski system karania poprzez analizę biografii skazanych od okresu nieletniości do okresu dorosłości w cyklu co najmniej 30 letniej katamnezy po zakończeniu stosowania kary pozbawienia wolności i dowodzą iż szansę na udaną resocjalizację ma zaledwie niecałe 3% skazanych (29 osób na 1045 stanowiących próbę badawczą).
A zatem czy dalsze długoterminowe odbywanie kary pozbawienia wolności przez Sławomira Sikorę ma jakikolwiek sens zważając na deklarowane przez ustawodawcę cele resocjalizacyjne. Jest to mit, wpisany w ustawowe dyrektywy sądowego wykonywania kary pozbawienia wolności dla właściwie całej populacji osób skazywanych na ten rodzaj sankcji karnej.
W imię uratowania i stworzenia Sławomirowi Sikorze realnych szans na udany powrót do społeczeństwa po odbyciu 10 lat z 25 lat zasądzonej kary pozbawienia wolności, należałoby odstąpić od utrzymywania dalszej izolacji więziennej.
Nie można uporczywie tkwić w utrzymywaniu takiego porządku prawnego, który pozostaje w asymetrii z osiągnięciami nauki przybierającymi postać rozważnych, obiektywnych i niepodważalnych reguł.
Konserwatywny kurs polityki kryminalnej zdecydowanie oscyluje wokół subiektywizmu i populizmu prawno-politycznemu, zaś kurs reformatorski wsparty na liberalnych bądź radykalnych fundamentach metodologicznych pozwala budować państwo obywatelskie w którym prawa stają się niezależnymi od jakichkolwiek ocen uniwersalnymi wartościami dla jednostki jak i społeczeństwa.
Penitencjarne instytucje izolacyjne ograniczają w znacznym stopniu bądź całkowicie uniemożliwiają zaspokajanie potrzeb jednostki, krepując w ten sposób funkcjonowanie osób poddawanych krańcowej izolacji pejoratywnej. Funkcjonowanie jednostki należy rozpatrywać w dwóch płaszczyznach: osobowości człowieka i jego otoczenia społecznego. Elementy te są nie tylko równorzędne, lecz i wzajemnie powiązane. Funkcjonować, to znaczy być czynnym w działaniu, spełniać osobiste i społeczne funkcje zachowania. Izolacja będąca immanentną cechą kary pozbawienia wolności może być rozpatrywana jako specyficzna forma sytuacji trudnych – sytuacja deprywacji. Rozumie się przez nią taki stan, w którym podmiot działający pozbawiony jest czegoś, co jest konieczne do jego normalnego życia lub funkcjonowania. Występuje więc wówczas, kiedy człowiek nie ma możliwości zaspokojenia swoich potrzeb albo realizacji zamierzonych celów. Deprywacja plasuje się w klasie czynników obciążających psychologiczny system samoregulacji i przejawia się w tym, że jednostka traci pełną wartość, co w konsekwencji obniża poziom sprawności organizmu bądź uruchamia procesy dezorganizacji funkcjonalnej.
W przypadku kary pozbawienia wolności mamy do czynienia z sytuacją derywacji w ścisłym tego słowa znaczeniu. Izolacja deprywuje bowiem jednocześnie rozmaite potrzeby ludzkie, poczynając od potrzeb biologicznych poprzez potrzeby psychogenne aż do występujących z całą oczywistością ograniczeń w realizacji potrzeb psychospołecznych. Poza wywołaniem typowego dla stanu niezaspokojonych potrzeb mechanizmu frustracja – agresja, wywołuje on również negatywne w sensie zdrowia psychicznego odruchy warunkowe. Wzmożeniu ulega pobudliwość reakcji ośrodków popędowo-emocjonalnych i jednocześnie maleje ilość procesów przebiegających w pozostałych centrach organizmu. Niedojrzała, labilna uczuciowość deprecjonuje funkcje psychiczne organizmu, obniżając jednocześnie introwersyjno-intelektualną stronę życia psychicznego. Osoby pozbawione wolności charakteryzuje wzmożenie reakcji emocjonalnych i paralelny proces ich tłumienia, znacznie ograniczający udział reakcji emocjonalno-uczuciowych w psychicznym funkcjonowaniu jednostki.
Dominacja procesów hamowania popędów i emocji w stosunku do procesów ich aktywizacji dezorganizuje przebieg tego mechanizmu w centralnym ośrodku mózgowym, co wpływa na obniżenie ogólnej sprawności funkcjonowania osobowości jednostki oraz na powstawanie organicznych uszkodzeń tkanki mózgowej. Sytuacja deprywacji wywołuje ponadto trwałe odchylenia w dziedzinie uczuć, pamięci, myślenia i woli. Wielowarstwowe badania biochemiczne pozwalają wysnuć wniosek, że długoterminowa izolacja więzienna jest czynnikiem bezpośrednio wpływającym na powstawanie stanów nerwicowych, utrudniających wychowawcze oddziaływanie na więźniów i zmniejszających siłę przystosowania skazanego do życia w środowisku otwartym. Trudności te potęgują jeszcze stany lękowe i trwałe poczucie zagrożenia, które są równorzędnym produktem izolacji, a które z kolei wpływają upośledzająco na przebieg procesów intelektualnych i przyczyniają się do ich zubożenia i stereotypizacji.
Obraz niekorzystnych zmian psycho-społecznych charakteryzujący kondycję więźniów w następstwie długoterminowej izolacji więziennej, zwraca uwagę na konieczność humanizowania systemu odpowiedzialności karnej. Prawo represyjne wywołujące nieodwracalne zmiany w centralnym układzie mózgowym więźniów nie ma nic wspólnego z dolegliwością i odwetem jako istotowymi elementami kary kryminalnej.
Aktualna sytuacja zdrowotna Sławomira Sikory, osoby obciążonej tymi wszystkimi następstwami związanymi z procesem prionizacji więziennej, uzasadnia nakaz moralny upomnienia się o jego dalsze losy.
Społeczeństwo posiada niezbywalne prawo kontrolowania wszelkich procesów i zmian, które się dokonują na poziomie życia publicznego. Najlepszym sposobem takiej praktyki jest udział w organizowaniu konkretnych przedsięwzięć za pośrednictwem których można rzeczowo ocenić treść i jakość życia w społeczeństwie.
Inicjatywa powołania do życia Stowarzyszenia “Dług” mającego na celu wsparcie starań Sławomira Sikory w uzyskaniu aktu łaski od Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej jest najlepszym przykładem staranności społeczeństwa upominania się o zmianę istniejącego prawa i doraźną inicjatywą wypełnienia luk i usuwania dysfunkcjonalności poprzez arbitralne decyzje Pana Prezydenta RP.
W obecnej prawnej sytuacji jedynie suwerenna decyzja Głowy Państwa Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wydania aktu łaski w stosunku do Sławomira Sikory – sprawcy i ofiary – pozwoli na częściową reperację obowiązującego porządku prawnego w tej konkretnej sprawie.
Zachowania i dokonania Sławomira Sikory w obszarze zachowań rekompensacyjnych wobec społeczeństwa w trakcie odbywania kary oraz w okresach przerw na wolności, dowodzą iż dług został spłacony, odpłata wykonana, poprawa nastąpiła a zatem dalsze karanie staje się aktem brutalizacji i anarchizacji życia społecznego.
W całości popierając inicjatywę Stowarzyszenia “Dług” działającego na rzecz ułaskawienia Sławomira Sikory, zwracam się do Pana Prezydenta o rozważenie przedstawionych przeze mnie w tym liście argumentów wyłącznie charakteru prawnego jako obiektywnych, i rzeczowych racjonalizacji na rzecz stanowienia mądrego i dobrego prawa, które zmaterializuje się w decyzji Pana Prezydenta o udzieleniu aktu łaski.

Holocaust pod celą

Więźniowie włocławskiego zakładu karnego przygotowali multimedialną ekspozycję poświęconą holocaustowi.
Wystawa jest autorskim dziełem więźniów z klubu literackiego Bartnicka 10. Miejsce udostępnił dyrektor więziennego Centrum Kształcenia Ustawicznego. Do aranżacji wystawy użyto szarych koców.
Menorę, świece oraz płyty z muzyką żydowską sprowadził więzienny kapelan. Scenografię tworzą zwoje drutu kolczastego i fragmenty cegieł. Najważniejsze były jednak
fotogramy, których wypożyczenie z Żydowskiego Instytutu Historycznego załatwił w czasie przepustki jeden ze skazanych.
– We Włocławku odsiadują wyroki młodzi ludzie, dla których jest to pierwsza odsiadka. Większość nie ma pojęcia o holocauście, bo nie miała skąd czerpać tej wiedzy – mówi Sławomir Sikora, pierwowzór postaci Stefana z filmowego “Długu”, odbywający karę we włocławskim więzieniu.

Holocaust pod celą

Więźniowie włocławskiego zakładu karnego przygotowali multimedialną ekspozycję poświęconą holocaustowi.
Wystawa jest autorskim dziełem więźniów z klubu literackiego Bartnicka 10. Miejsce udostępnił dyrektor więziennego Centrum Kształcenia Ustawicznego. Do aranżacji wystawy użyto szarych koców.
Menorę, świece oraz płyty z muzyką żydowską sprowadził więzienny kapelan. Scenografię tworzą zwoje drutu kolczastego i fragmenty cegieł. Najważniejsze były jednak
fotogramy, których wypożyczenie z Żydowskiego Instytutu Historycznego załatwił w czasie przepustki jeden ze skazanych.
– We Włocławku odsiadują wyroki młodzi ludzie, dla których jest to pierwsza odsiadka. Większość nie ma pojęcia o holocauście, bo nie miała skąd czerpać tej wiedzy – mówi Sławomir Sikora, pierwowzór postaci Stefana z filmowego “Długu”, odbywający karę we włocławskim więzieniu.

Dług

“Dług” oparty jest na zdarzeniu autentycznym – w tym sensie, że scenariusz zachował bieg wydarzeń, inne natomiast jest społeczne usytuowanie bohaterów.
Kiedy Jerzy Morawski na łamach “Życia” opublikował reportaż odtwarzający przebieg wydarzeń, zareagował profesor Lech Falandysz, poruszony drastycznością wyroku. Ja również byłem poruszony: jak dochodzi do sytuacji, że młodzi mężczyźni z inteligenckich domów, bez patologicznych obciążeń, o wysokim ilorazie inteligencji, nieoczekiwanie dla samych siebie decydują się zabić? Co doprowadza ich do tego, by zaprzepaścić te wartości, w duchu których zostali wychowani? Z drugiej strony – biegły w ich procesie powiedział, że na ich miejscu zapewne rzuciłby się pod pociąg.
Tak jak syty nie zrozumie głodnego, tak człowiek, który się nie boi, nie zrozumie człowieka, który żyje w lęku. Sąd., przed którym stanęli ludzie, będący pierwowzorami bohaterów “Długu”, nie znalazł okoliczności łagodzących. Ale moim zdaniem była to wzorcowa sytuacja opisana w pracach Antoniego Kępińskiego.
Człowiek, który się boi, uważa, że on jeden jedyny zna się na swoim lęku, tylko on jeden może sobie pomóc. Ci ludzie nie rozmawiali ani ze swoimi dziewczynami, ani z rodzicami na temat swego zagrożenia, obawiając się, że powiadomieni o tym spróbują w najbardziej oczywisty sposób zaradzić ich sytuacji: pójść na policję. Prześladowcy zostaliby zatrzymani, ale za jakiś czas wypuszczeni na wolność i wtedy dokonaliby zemsty – już na całej rodzinie. W rezultacie przestali wpuszczać do domu znajomych, by nie zamieszać ich w tę historię. A kiedy żyje się w odosobnieniu, łatwo trafić na równię pochyłą.
Kępiński oddziela strach od lęku. Strach jest sytuacyjny – pojawia się wraz z zagrożeniem, lęk jest bezprzedmiotowy, to stan psychiczny. Czasem wystarczy szelest kartki niesionej przez wiatr, by odczuć takie samo przerażenie jak na widok swego prześladowcy. Ludzie, o których opowiada film, doprowadzeni zostali do takiego stanu, że swego dręczyciela witali z ulgą, najgorsze bowiem było czekanie. W podobnej sytuacji lękowej bardzo upraszcza się hierarchia wartości, by ostatecznie sprowadzić się do alternatywy: albo on nas, albo my jego. Kępiński pisze, że ludzie w stanie lęku popełniają czyny, które następnego dnia napawają ich grozą i odrazą. Wydaje się, że to właśnie wywołane lękiem okoliczności tak zadziałały na wyobraźnię składu sędziowskiego i zadecydowały o wysokości wyroku. Oczywiście, bohaterowie mojej opowieści mogli nie zapłacić szantażyście, to był ich ratunek. Ulegli jednak i znaleźli się w pułapce bez wyjścia: zostali niewolnikami.
Rozmawiałem z tymi ludźmi w więzieniu, w ciągu trzech dni nagraliśmy 12 godzin taśm. Stanąłem wobec wątpliwości natury moralnej. Po pierwsze, byli to normalni chłopcy, z którymi niemal mógłbym się zaprzyjaźnić: mieszkali mniej więcej tam gdzie ja, chodziliśmy w te same miejsca, okazało się, że nawet mamy wspólnych znajomych. Sam przeżyłem kilka sytuacji lękowych i wiem, co to znaczy bać się. Doskonale ich rozumiałem, czułem, że sam mógłbym się znaleźć w podobnej sytuacji. Ale w swojej opowieści doszli do momentu zbrodni. Zrozumiałem wtedy, że w moim filmie to brutalne morderstwo musi pozostać, musi brzmieć mocnym dysonansem. Inaczej zbyt łatwo można by tych ludzi rozgrzeszyć, a film taki jak “Dług” nie może iść na kompromisy: widz powinien stanąć przed takim samym trudnym wyborem jak jego bohaterowie.